środa, 27 maja 2015

Pojawiła się pustka w miłości.


W sercu pojawiła się pustka, miłość ominęła bowiem tą boczną ścieżką, jak wiatr zmieniła kierunek swojej wędrówki. Nie zaiskrzyło i nie rozpaliło iskierki miłości, bo nie odnalazło jeszcze tej drugiej połówki, nie połączyło miłością dwóch serc, bo nie potrafiły się one odnaleźć, chociaż może były już gdzieś tak blisko siebie. Lecz gdzieś może jest jeszcze takie miejsce, jest może jakaś nadzieja, która pozwoliłaby chociaż na chwilę przypuszczać, że jest gdzieś ta ukochana osoba i trzyma tą rozpałkę, którą rozpaliłaby i zniosła tą barierę samotności. Niektórzy marzą o walentynkach w luksusowej restauracji, niektórzy o romantycznym spacerze na piaszczystej plaży, a niektórzy tylko o miłości, miłości która zapełniłaby serce, w jakiś romantyczny wieczór. Miłość jest bowiem najcenniejsza, jest jak cząstka naszego ja, dlatego trzeba mieć jeszcze nadzieję, że gdzieś niedaleko jest jeszcze może jakieś serce, które czeka aż zapełni się je płomieniem namiętności, dniami pełnych rozkosznych chwil, dniami które zapełnią miłością całe życie, już wtedy na zawsze.

Miłość niespełniona jest jak czar.


Czasami chciałoby się wznieść do góry i uchwycić miłość, aby nie wyrwała ona się nam znowu, aby nie uciekła nam gdy chcemy ją zatrzymać, już przy sobie. Bo po latach pozostaje tylko wspomnienie i żal, że nie zapełniła ona naszej pustki, że jest gdzieś daleko, a nie z nami wśród nas. I pozostaje czasami smutek i żal, bo tak bardzo chciałoby się być razem z tą ukochaną osobą, a widziało się ją tylko raz, choć uczucie pozostało w naszym sercu, aż tak długo. Miłość jest czasami jednak tak jak ulotny wiatr, bo chciałoby się pokochać i otworzyć swoje serce, lecz chwila przemija niekiedy tak szybko, że nie wiadomo nawet kiedy pojawiła się ona w naszym życiu. I pozostaje wtedy tylko niedosyt, gdy jest ona tylko w naszej pamięci, gdyż chciałoby się ją zatrzymać już na stałe, już na zawsze, już do końca swoich dni.
 

wtorek, 26 maja 2015

Czasami chciałoby się uciec do baśni.


Czasami chciałoby się uciec do baśni, tam gdzie o swoją księżniczkę walczy rycerz, chciałoby się tak samo ze broją i mieczem, walczyć o jej życie. Gdyby było możliwe uklęknąć przed nią i odszukać ją gdzieś wśród oddali, zatrzymać jakoś bieg czasu, można by było wspiąć się wtedy ponad góry, aby oświetlić przed nią słońca blask. Można by było rozjaśnić ziemską drogę, aby dostrzegła miłość którą się jej ofiaruje, można by było tak jak rycerz rzucić się w otchłań baśni, aby sprowadzić ją z uwiezionej wierzy i oddać jej wtedy swoje serce i zatrzymać ją przy sobie, już do końca swoich chwil.